koniec i początek

Wczoraj od 17.00 w ratuszu odbywało się ‚bielskie finito’. Trwało ponad 3 godziny! Jedno z moich dłuższych ‚spotkań autorskich’. Statystyczny obywatel mógłby się zastanawiać dlaczego i po co w ogóle sterczeć tyle czasu przed  paroma obrazkami? Ale statystyczny obywatel nie przyszedł, więc jego egzystencjalne przemyślenia mam głęboko tam. Zjawiły się za to nieprzebrane rzesze jednostek niepowtarzalnych i przyjaciół niezawodnych. O, tu moja wielka radość. A statystyczny obywatel zastanawia się znowu: pchi, też coś, podnieta z frekwencji. Dlatego też statystycznego obywatela knebluję i zamykam w jego statystycznej klatce lub głęboko tam, bo nic a nic nie rozumie.

Podziękowania: Ala, Kasia, Jerzy i cała muzealna ekipa; istotny kawałek klasy B; „starzy” załoganci z małżonkami, dziećmi i solo; silna ekpia motoryzacyjna; najazd z gminy Boćki; ludzie z mediów, ale bez nich; przyjaciele z epoki berka kucanego i od wspólnej muzyki słuchanej i granej; wszyscy, którzy jak by nie było, dla mnie znleźli siłę, by odłożyć piloty; mógłbym tak długo jeszcze, ale boję się, że zapomnę o Żuku-kateringu i sponsorze-Krex.